Młodzi wędkarze z „Haczyka” z wizytą na naszym łowisku

2013-06-21 Miłków stawy rybne  001 (800x549)

Wmłodzi wedkarze z Szkolnej Sekcji Wędkarskiej działającej przy Zespole Szkół w Giedlarowej wizytą na naszym łowisku rozpoczęli letni sezon wędkarski. Poniżej ich galeria zdjęć i ich wspomnienia z pobytu.

„Stawy leżą w kompleksie leśnym tzw. Lasów Sieniawskich, rozciągających się od Sieniawy po Oleszyce w odległości około 40 km od Leżajska. Pomimo, że na mapie trudno doszukać się nazwy Miłków, dojazd, nie nastręcza większych trudności. Kierując się początkowo w stronę Sieniawy, najlepiej przez Piskorowice, należy w sieniawskim rynku skręcić na lewo w stronę Lubaczowa. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów za drogowskazem „Oleszyce 13km”, po prawej stronie drogi widnieje tablica Stawy Rybne Miłków 500m, kierująca na lewo w leśną drogę.

Wejście na teren gospodarstwa, to obecnie koszt 40 zł od wędkarza. Nie jest to mało, ale jak uwzględnia regulamin łowiska, w kwocie tej limitowane są trzy karpie plus jedna sztuka dodatkowa: sum, szczupak, amur lub tołpyga. Dla nas najważniejszy był sam kontakt z rybą i te niepowtarzalne emocje, kiedy zagra hamulec kołowrotka. Nie nastawialiśmy się na zabieranie ryb, w związku z czym dzięki uprzejmości właściciela Pana Adama Cierpisza, otrzymaliśmy odpowiednią zniżkę w opłacie.

Na miejscu zameldowaliśmy się około godziny 10-tej. Mijając ogrodzenie zauważyliśmy cztery kilkuhektarowe stawy. Wzdłuż brzegów rozstawione są ławeczki, kosze na odpadki oraz niewielkie wiaty gdzie można przygotować sobie posiłek lub schronić się przed deszczem czy upałem. Rosnąca temperatura nie rokowała dobrych wyników. Po wstępnych oględzinach szybko zdecydowaliśmy się rozłożyć nasz biwak w cieniu wysokich drzew starego lasu . Wiatr od wody dodatkowo uprzyjemniał pobyt. Już po kilkunastu minutach od zarzucenia wędek, zaczęły się pierwsze brania. Niestety nie były to ryby z naszych wyobrażeń. Zaczęło się od niewielkich karasi, potem przyszedł czas na karpie a w końcu niektórzy mogli „powalczyć” z tołpygami. Zdecydowana większość naszych połowów wracała od razu do wody. Życiówki niestety znowu nikt nie zaliczył. Być może największą ryba dnia byłby szczupak, który skusił się na niewielką blaszkę, ale po krótkiej walce i efektownej „świecy” zdołał się uwolnić, urywając żyłkę.
W siatkach innych wędkarzy schodzących tego dnia z łowiska, również nie dało się zauważyć większych rewelacji. Jednakże sam fakt pobytu pierwszego dnia lata nad wodą, oraz możliwość wędkowania w nieznanym dotąd nam miejscu, a także spotkanie po raz pierwszy w życiu z tołpygą, rybą raczej rzadko goszczącą na wędce w ogólnie dostępnych wodach, był dla chłopców Sekcji HACZYK nie lada atrakcją.”

Komercyjne łowisko dla wędkarzy - Podkarpacie. Domek na wynajem.